CIEKAWY BULLET JOURNAL BEZ WYDAWANIA FORTUNY

CIEKAWY BULLET JOURNAL BEZ WYDAWANIA FORTUNY

Bullet journal to system planowania, który w ostatnich dwóch latach zyskał ogromną popularność.
Początkowe założenia miały być takie, aby było prosto, szybko, elastycznie. Wystarczy zeszyt, długopis i działamy. Ale jak to często bywa nadmiar dobroci troszkę nam wszystkim zaszkodził, a w internecie pełno zrobiło się drogich zeszytów w kropki, długopisów, mazaków, washitape i inny przydasiów. To wszystko spowodowało, że bardzo często osoby, które chcą rozpocząć swoją przygodę z bujo, nie moga odpędzić się od poczucia, że najpierw muszą wydać fortune na cały niezbędnik. Tylko czy na pewno ten system jest dla Ciebie? A może te pół wypłaty fajnie byłoby przeznaczyć na coś innego? Dzisiaj przedstawię Wam mój sposób na tani bullet journal.


KSIĄDZ JAN TWARDOWSKI O ŚMIERCI

KSIĄDZ JAN TWARDOWSKI O ŚMIERCI


1 dzień listopada. Deszczz. Wiatr. Trochę zimno. Trochę smutno. Czasy się zmieniają. Nie tak łatwo zapomnieć o tym, że nie liczy się wielkość znicza i cena wiązanki. Coraz częściej ofiarujemy bliskim dziwny znaczek na tablicy portalu społecznościowego niż ciepłe wspomnienia w naszej głowie. A jednak dziś jest dzień, w którym większość z nas na chwilę się zatrzymuje. A przynajmniej się stara.

Jan Twardowski, fot. Elżbieta Lempp

Podkładowi ulubieńcy

Podkładowi ulubieńcy

Każda z nas chciałaby, aby nasza cera była gładka, promienna i bez skazy. Jednak mało jest wśród nas szczęściar, które wstając z łóżka mogą się takową cieszyć. Dzisiaj przedstawiam Wam moich ulubieńców - droższy, znany każdemu Bourjois Healthy Mix - Podkład rozświetlający oraz jego dużo tańszy zamiennik firmy Bell z serii Illumi - Fluid rozświetlająco korygujący.


Lakierowi ulubieńcy na jesień

Lakierowi ulubieńcy na jesień

            Teraz - kiedy wszyscy szukamy okazji do tego, aby zaoszczędzić chociaż chwilę, rynek kosmetyczny pełen jest lakierów hybrydowych, a  trwały manicure możemy zrobić samodzielnie w domu -  tradycyjne lakiery wydają się być przeżytkiem. Pamiętacie czas, kiedy hybryda dostępna była jedynie w salonach kosmetycznych, a cena wykonania zabiegu nie zachęcała? Tak, to już przeszłość. Wiele z nas ma swój własny zestaw do hybryd,  cena lakierów nie jest już tak bardzo zaporowa, możemy gromadzić kolorowe kolekcje, a w sklepach pełno jest pyłków, kryształków i naklejek, które zmieniają nasze paznokcie w małe dzieła sztuki. No więc dlaczego powracam do korzeni, zapytacie? Powody są dwa, a pierwszy z nich – prozaiczny. Bardzo szybko się nudzę. Tydzień noszenia na paznokciach jednego koloru jest do wytrzymania, ale więcej – nie ma szans. Innym podem, tym który ostatecznie przekonał mnie do powrotu do tradycji był stan moich paznokci po zdjęciu hybrydy. Początkowo myślałam, że spowodowane jest to nieumiejętnym ich zdejmowaniem. Ale google naszym przyjacielem, poczytałam, pomyślałam i mimo zmian jakie wprowadziłam poprawy nie było. Dlatego też dałam paznokciom odpocząć.  Ścięłam je na krótko i musiałam się przekonać do naturalności, co zaowocowało moją miłością do jednego z ulubieńców, które Wam dzisiaj przedstawię.


Copyright © 2014 malowane dni , Blogger